21.10.2016

Part 20



Zgodnie z podejrzeniami Namikaze, różowowłosej nie było w umówionym miejscu przed szkołą. Z tego powodu wieczorne spotkanie z Sasuke przesunęło się o kilka godzin wcześniej. Czarnowłosy prosto ze szkoły zabrał go do swojego domu, po drodze nie mówiąc ani słowa. Blondyn także nie zamierzał przerywać krępującej ciszy. Szczególnie gdy nie miał zielonego pojęcia, jak pozbierać kości, które zostały rzucone.
Po przekroczeniu bramy oczom Namikaze ukazała się ogromna willa zbudowana w tradycyjnym japońskim stylu. Budynek idealnie łączył nowoczesność z elementami wschodnioazjatyckiej kultury. Najbardziej podobał mu się projekt jeziora, znajdującego się przed domostwem Uchihów. Idealnie zadbany kawałek ziemi. Pełny wyrafinowania i klasy. Niebieskooki nigdy nie miał okazji mieszkać w budynku, do którego przypisany był tak duży prywatny fragment zieleni. We francuskiej willi Namikaze, mimo jej sporych rozmiarów, nie było nawet ogrodu. Bardziej liczyło się bogate wnętrze niż odrobina przyrody dookoła. Tym razem Minato zrezygnował nawet z wszelkich popisów nowoczesnych architektów, kupując mniejszy, zadbany domek z małym fragmentem przeznaczonym na ogródek, w którym od jakiegoś czasu Shizune często przebywała. Jednak ich własny zielony zakątek nie miał nawet startu do zdumiewającego osiągnięcia w dziedzinie architektury krajobrazu, jakie ujrzał przed posiadłością Uchihów.

- Obiad dla dwóch osób – powiedział czarnowłosy po przekroczeniu wejściowych drzwi i pokierował drugiego chłopaka na pierwsze piętro, gdzie znajdował się jego pokój. Zgodnie z podejrzeniami Naruto był on urządzony w minimalistycznym stylu, gdzie prawdopodobnie nigdy nie gościł bałagan.

- Jesteś pewny, że to dobry pomysł w obecnej sytuacji przyprowadzać mnie do domu? - przerwał ciszę niebieskooki, rozsiadając się na biurku, chociaż obok stało krzesło. Uchiha wysłał mu ostrzegawcze spojrzenie, ale je zignorował.

- Jestem pewny, że dla obecnej sytuacji to nie ma znaczenia. - Czarnowłosy sięgnął do kieszeni po swój telefon i włączył wyświetlacz, aby zobaczyć, czy nikt nie dzwonił. - Sakura nikomu na razie nie powie.

- A więc Sasuke Uchiha nie może nagle okazać się gejem? - Blondyn nie spuszczał wzroku z drugiego chłopaka, ale jego wyraz twarzy nie wskazywał na nic szczególnego. - Wiesz, ja mam gdzieś, czy inni wezmą mnie za geja, czy nie. To może być nawet zabawne.

- Jeśli chcesz, aby pozostało zabawne, dostosujesz się do mojego planu. - Uchiha chwycił laptop, leżący na biurku i włączył przycisk uruchamiający.

- A co jeśli się nie dostosuję? - zapytał prowokującym głosem Namikaze. Czarnowłosy szybko wklepał hasło i po zalogowaniu, podłączył pendrive’a do wejścia USB. Po wyświetleniu się plików, kliknął w wybrany folder i przejrzał otworzoną listę. Zadowolony nacisnął krzyżyk w prawym górnym rogu i odłożył laptopa, podchodząc do Naruto.

- Nie? - zapytał, stojąc naprzeciwko drugiego chłopaka, powoli zmniejszając dzielącą ich odległość. Blondyn nie zamierzał ujawniać chwilowej dezorientacji, jaka zapanowała w jego głowie, dlatego nadal wlepiał intensywnie swoje spojrzenie w tajemnicze czarne oczy.

- Zamierzasz mnie do tego zmusić? - Czarnowłosy znajdował się już na tyle blisko, że niebieskooki doskonale mógł odczuwać ciepło bijące z ciała drugiego człowieka. Nadal siedział na biurku, co stworzyło właścicielowi pokoju idealną możliwość zablokowania ewentualnej ucieczki. Tyle że Namikaze wcale nie próbował zatrzymać sytuacji. Dlaczego miałby, skoro to nadal było fascynujące. Cała osoba Sasuke. Cała ich relacja. I to uczucie pożądania. Tak intensywne, jak nigdy dotąd.
Uchiha zaczął wędrować swoim językiem po szyi niebieskookiego. Blondyn mimowolnie odchylił nieco w tył głowę. Było w tym dzisiaj coś delikatnego, co niekoniecznie pasowało do obrazu Sasuke, jaki sobie stworzył, ale wcale go nie zniszczyło. To było jeszcze ciekawsze, gdy prawdziwa wersja potrafiła być bardziej zaskakująca i nieprzewidywalna.

- A nie zrobisz tego dobrowolnie? - wyszeptał Uchiha, tuż przed połączeniem ich ust. Nie czekał na odpowiedź. Nie musiał.

***

Deidara od dłuższej chwili przeszukiwał szufladę swojego biurka. Namikaze już jakiś czas temu zauważył, że to prawdopodobnie kolejna komnata tajemnic, która potrafiła pomieścić niewyobrażalne ilości rzeczy. Francuz trzymał tam wszystko. Dosłownie. Blondyn na własne oczy mógł zobaczyć, jak drugi chłopak przerzuca wielki stos dokumentów, stare zabawki, telefony, wisiorki z różnymi motywami, papierosy z różnych krajów i wiele innych dziwnych rzeczy. Aż przestał się zastanawiać.
W końcu Francuz znalazł obiekt swoich poszukiwań. Był to malutki czarny pendrive w kształcie gitary. Z pewnością o niego chodziło. Potwierdzał to uśmiech zwycięstwa na twarzy właściciela mieszkania.

- Co to jest? – zapytał zaciekawiony.

- To klucz, który otwiera więcej drzwi, kiedy nie wiesz, w którą pójść stronę. Warto mieć taki klucz. – Namikaze uznał, że to kolejny bezsensowny bełkot i nie wnikał dalej. W międzyczasie pozbierał porozrzucane rzeczy i z powrotem schował je do magicznej szuflady, do której od dzisiaj znał kod.


***

- Nie wiem, czy to dobry pomysł spotykać się w kawiarni, biorąc pod uwagę to, o czym chcesz ze mną rozmawiać – powiedział Namikaze, kiedy kelnerka postawiła przed nim średnie cappuccino. Spodziewał się telefonu od Sakury. Być może trochę później niż po kilku godzinach, ale różowowłosa już nie raz udowodniła, że potrafi zacisnąć zęby i wziąć się w garść. Potrafi też wykorzystywać sytuację, co niekoniecznie działało na jego korzyść.

- Nagle obudziła się w tobie potrzeba dyskrecji? Trzeba było o tym pomyśleć trochę wcześniej. - Blondyn cały czas próbował odgadnąć nastrój różowowłosej, ale dzisiejszego wieczoru było to wyjątkowo trudniejsze niż zazwyczaj. Z tego powodu nie mógł przygotować sobie odpowiednich argumentów, które mógłby używać w trakcie rozmowy.

- Powiedz po prostu, czego chcesz za milczenie. - Nie mogąc znaleźć lepszego wyjścia, postanowił przejść do konkretów. Różowowłosa uśmiechnęła się ironicznie i sięgnęła po stojącą przed nią filiżankę kawy, nadpijając mleczną piankę. Napój zostawił na jej ustach biały ślad, który szybko starła językiem.

- Moje dwa ostatnie związki były z pedałami. To niezbyt dobra statystyka, prawda?

- Przestań się żalić. Nie jestem twoją przyjaciółką – niebieskooki szybko zmienił kierunek rozmowy.

- Ale z tobą łatwiej się rozmawia niż z nim.

- Sakura, dobrze wiemy, że nie przyszedłem tutaj, aby ci poprawić humor.

- Wiem, że jesteś tutaj z jego powodu. - Wzrok Haruno powędrował na zmęconą piankę na kawie. Odczytanie jej myśli nadal nie było dla Namikaze takie proste. - On by się dla ciebie w żaden sposób nie poświęcił – powiedziała poważnym tonem z przekonaniem w głosie.

- Nigdy go o to nie prosiłem.

- Chcesz się o tym przekonać? - Spojrzenie różowowłosej podniosło się z czarnego napoju i spotkało z czujnym wzrokiem chłopaka siedzącego naprzeciwko. - Media. Znajomi. Rodzina. Wszyscy się dowiedzą. Obiecuję. Chyba że.. - przerwała na moment, decydując się wypić łyk kawy. - Zostaniesz ze mną. Oficjalnie.

- Nie uważasz, że to trochę za wcześnie na zabawę w polowanie na męża?

- Przecież i tak twój związek z Sasuke niedługo się skończy, a chyba nie zamierzasz zakładać w przyszłości gejowskiej rodziny? - Być może w toku rozumowania Sakury było trochę racji. Sam nie podejrzewał, że to, co łączy go z Uchihą, przetrwa przez długi okres czasu. Nawet nie wiedział, czy chciał, aby przetrwało. Po prostu było dobrze. Tak jak jest. Nawet jeśli wredny drań czasami kazał mu czekać za długo.  Szczególnie wtedy. Po takich dniach milczenia jego fascynacja osobą Uchihy nawet wzrastała. I wcale nie potrzebował do tego żadnych moralnych deklaracji ani innych pokrewnych definicji związku.

- Dlaczego nie zaprosiliście mnie na spotkanie naszego wesołego trójkąta? – usłyszał nagle znajomy głos zza swoich pleców.

9 komentarzy:

  1. Ohoho ale i się dzieje :D zgaduję, że to Sasuke dołączył do ich "wesołego trójkącika" co? No cóż twój blog naprawdę mi się podoba i ciekawą tematykę wybrałaś/eś. No więc to chyba tyle. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe twarze pod moimi postami. Miło. :)

      Usuń
  2. Witam,
    to ja w końcu ;]
    och Sasuke specjalnie się tam pojawił, a Sakura och i co teraz?
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju niesamowite, ale sie ciesze że znalazłam twojego bloga. Super charaktery mają twoje postaci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Charaktery - to właśnie na nich skupiam się najbardziej. Dziękuję. :)

      Usuń
  4. Witam,
    kochana autorko, proszę odezwij się.... mija okres „wakacyjny”, a w tym roku nie pojawił się, żaden rozdział, chociaż mała informacja, że żyjesz ;]
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyję, żyję. Ostatnio układałam sobie życie, bo gdzieś się zaczęło rozwalać i trochę zwiedzałam świat.
      Dziękuję za komentarze. :)

      Usuń
  5. Wiesz, to bardzo wredne z Twojej strony tak mnie wciągać w opowiadanie, a później zostawić z nikłymi szansami na kontynuację. Och, no wiem, że właściwie niewiele miałaś wspólnego z wciągnięciem mnie w Twojego bloga, ale samo opublikowanie tak świetnego opowiadania jest Twoją winą. Odkad skończyłam czytać Bom! Bom! przekopałam się przez pół internetu, by znaleźć coś z niegrzecznym Naruto i co było by napisane na poziomie. Naprawdę powoli traciłam nadzieję. Ale wtedy trafiłam na Twój blog i...! Kurde, właśnie tego potrzebowałam! Masz naprawdę dobry styl pisania, samej fabule też nie mam nic do zarzucenia. Niewiarygodnie intryguje mnie co jeszcze stało się z Deidarą i jak dalej potoczą się sprawy między Sasuke a Naruto. Także apeluje do Twojego sumienia. Dodaj nowy rozdział i nie zostawiaj mnie z taką niepewnością! Ja się tu poświęcam i komentuje z telefonu (czego nigdy nie robię) więc proszę, kontynuuj to opowiadanie! Po za tym chamsko wypominam Ci, że Itachi w tym roku miał już urodziny, a żadnego prezentu z tej okazji nie było.
    Liczę, że jednak wrócisz tutaj i przedstawisz nam dalsze losy bohaterów.
    Pozdrawiam.
    Nakurishi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie Twój komentarz był dobrym kopem w dupę, aby dopisać jeszcze to, co chciałam, aby było w tej historii. To już ósmy rok, kiedy coś piszę. Mam wrażenie, że zostawiłam tu sporo życia. Nawet jak próbuję zapomnieć, to i tak zawsze wracam.
      Naprawdę dziękuję za komentarz. Zawsze twierdziłam, że robię to bardziej dla siebie, aby gdzieś się w czymś wyrazić, ale kiedy ktoś twierdzi, że to wyrażanie siebie nie wychodzi tak źle, to mam więcej chęci, aby kontynuować.

      Usuń