05.11.2017

Part 21



To był mały skromny park. Pewnie we Francji z łatwością można znaleźć jakieś większe i przyjaźniejsze. Ale nie o miłe środowisko się tu rozchodziło. Przed chwilą spotkali się ze znajomymi Deidary, którzy wiernie dbali o to, aby francuskiemu księciu nie zabrakło nigdy dodatkowej energii do życia, dostarczając mu różne rodzaje narkotyków. Namikaze zdawał sobie sprawę, że Francuz trochę ćpał, ale do tej pory nigdy nie miało to jakiegoś dużego wpływu na ich relację, więc nie zastanawiał się nad tym głębiej. Sam raz na jakiś czas popalał z nim zioło. Coś mocniejszego niezbyt go interesowało. Zioło było wystarczające.
Deidara, opierał się o słupek od huśtawki i wypalał drugiego w ciągu ostatniej godziny papierosa. Namikaze natomiast siedział na huśtawce i delikatnie bujał się do przodu i do tyłu, patrząc na drugiego chłopaka. Starszy blondyn beznamiętnie rozgniatał pojedynczo mrówki, których wędrówka odbywała się właśnie wzdłuż słupa.

- Daj im spokój – powiedział Namikaze.

- Dlaczego mam dawać im spokój? Teraz jestem ich bogiem. To ode mnie wszystko w ich świecie zależy. Miłe uczucie być panem sytuacji.

***

Sasuke bardzo pasował na taką osobę, która pojawia się niespodziewanie. Namikaze przez moment poczuł dziwne uczucie, które utrzymywało go w przekonaniu, że czarnowłosy przyszedł tu dla niego. Wiedział, że te myśli to zdecydowanie za daleko posunięte wnioski i powinien przestać się z nimi asymilować. Jednak przyjemność płynąca z tych myśli była czymś nieoczekiwanym.
Uchiha natomiast nie wydawał się rozważać w swojej głowie podobnych kwestii. Zdecydowanie odsunął jedno z dwóch wolnych krzeseł i usiadł na nim, patrząc pewnym siebie wzrokiem na Sakurę.

- Dlaczego męczysz o to Naruto? Po tylu latach nadal się mnie boisz? – zapytał, mając do twarzy przyklejony swój wyzywający krzywy uśmiech, który na chwilę wybił różowowłosą z równowagi.

- Myślę, że w końcu czas, abyś to ty zaczął bać się mnie. Czy nie dlatego tu przyszedłeś? – Haruno postanowiła pójść za ciosem i nie opuszczać gardy, skoro już zdecydowała się powalczyć.

- Raczej przypomnę ci, że nie powinnaś ze mną zadzierać. – Czarnowłosy wyjął z kieszeni marynarki standardowej wielkości kopertę i położył ją przed Sakurą. Różowowłosa niepewnie wyciągnęła rękę, aby zobaczyć zawartość, nie spuszczając wzroku, który odpowiadał na prowokujące spojrzenie Uchihy. Powoli otworzyła kopertę i przejrzała to, co było w środku. Właśnie takiego ataku się spodziewała. Żałosne zagranie poniżej pasa. Podłe i bezwzględne.

- Naprawdę myślałeś, że nie pójdę krok dalej? – zapytała bardzo spokojnie, co nieco wybiło czarnowłosego z rytmu. Niemniej jednak czekał na kontynuację myśli, bo początek niczego nie wyjaśniał. Haruno poczuła te fascynujące uczucie władzy. Piłeczka jest po jej stronie. W końcu okazała się godnym przeciwnikiem. – Pozwól, że to sobie zatrzymam, bo może się przydać - powiedziała i schowała mały „prezent” od Uchihy. Ciemnooki zaczął się powoli niecierpliwić tą irytującą sytuacją, na co wskazywały palce, które intensywnie, ale nadal cicho uderzały w stół. Różowowłosa natomiast wyjęła z torebki nieco większą i chudszą kopertę niż Sasuke i przysunęła ją po stole w jego kierunku.
- Byłoby ci na rękę, gdybym okazała się suką. – Czarnowłosy spokojnie wyjął zawartość i zamarł na moment. Prosty plan okazał się być zbyt łatwy do rozszyfrowania. Powoli docierało do niego, że Haruno zaczęła się bardzo liczyć w tej grze. Ogarnęło go uczucie pokonania. Wiedział, że wszystkie reakcje również się liczą, więc próbował powstrzymać wyrażanie jakichkolwiek emocji na swojej twarzy. Zerknął na Naruto, który odpowiedział mu pytającym spojrzeniem. Pewnie jeszcze nie wiedział. Pytanie tylko, czego od niego teraz zażąda. I dlaczego ściągnęła tu Namikaze? Czyżby on stał się teraz przedmiotem walki?

- Co chcesz w związku z tym zrobić? Wiesz, że ciężko będzie znaleźć winnego sytuacji – powiedział na tyle spokojnie, na ile się dało.

- Skoro już ustaliliśmy, że ktoś mi coś dorzucił do drinka i nawet się nie wypieracie, to pomińmy całą tę szopkę, gdzie oskarżacie mnie o bycie suką i odsuwacie się ode mnie jak tylko się da, udając skrzywdzonych chłopaków. Być może szukanie prawdy będzie ciężkie, ale pomyśl Sasuke, cała Japonia będzie o tym mówić. Kto to zrobił? Młody spadkobierca Hyuuga czy były narzeczony Uchiha w ramach zemsty? A może świeże mięso w japońskich elitach? Myślisz, że szybko coś takiego zapomną? Jak mogłeś być tak głupi i jednocześnie tak bezwzględny? Dlaczego, Sasuke? Czy zasługiwałam aż na to? Jesteś aż takim tchórzem, że bałeś się załatwić to jak mężczyzna i porozmawiać z naszymi rodzicami?  – Czarnowłosy miał chęć przenieść wzrok na inny obiekt, ale wiedział, że nie może. To musi być powiedziane prosto w oczy. Słuchał więc, nie wyrażając żadnych emocji. Haruno tak bardzo chciała jakiekolwiek wzbudzić. – Wiesz, na początku myślałam, że to naprawdę ja. Że taka jestem. Jakaś mała myśl zaproponowała mi, aby to jednak sprawdzić. Wtedy pojawił się kolejny szok.  Wiedziałam, że muszę wziąć się w garść, bo teraz wszystko zależy ode mnie.  Będę walczyć, skoro mnie do tego zmusiliście. Jak mogliście? – zapytała błagalnym tonem Haruno, która mimo silnej motywacji do doprowadzenia sprawy do zadowalającego końca, nadal nie mogła trochę w to wszystko uwierzyć. – Razem to zaplanowaliście? Naruto, wiedziałeś? – Blondyn podniósł wzrok na różowowłosą, usłyszawszy swoje imię. Sakura czekała. On jednak nie chciał używać jakichkolwiek słów. Nie wiedział, ale czy gdyby wiedział, to miałby coś przeciwko? Nawet gdy zdał sobie sprawę, jak rozwiązał sytuację Uchiha, to dosyć szybko wszystko zaakceptował. W walce z Sasuke wszystkie chwyty były dozwolone. Bardzo dobrze to rozumiał. Zielonooka po prostu padła ofiarą tej walki. Haruno jednak w nim szukała jakiegokolwiek współczucia.

- To sprawa między tobą a mną. Zostaw Naruto w spokoju – odezwał się, przerywając ciszę, czarnowłosy, patrząc wymownie na zielonooką.

- Zabawne – usłyszał w odpowiedzi – Myślałam, że nic cię nie interesuje. Wiesz, teraz to jestem trochę ciekawa, ile możesz dla niego zrobić. Czy będziesz w stanie sobie jego odpuścić?

- Myślisz, że będę chciał walczyć o taką nagrodę? Dlaczego miałbym?

- Nie myślę tak. Chcę to jednak sprawdzić. Masz rację, to sprawa pomiędzy tobą a mną, ale ty go w to wplątałeś, więc teraz patrz jak mam to, co wcisnąłeś w moje ręce. Jeśli nie chcesz, abym zgłosiła sprawę na policję, wywracając Japonię do góry nogami, to oddasz mi go. Dasz mu spokój. Przestaniecie ze sobą rozmawiać. Naruto będzie oficjalnie mój. Ty będziesz tylko oglądał nasze zdjęcia w gazetach. Nie wiem, co jest między wami, ale jakoś podejrzanie nie chcecie, aby ktokolwiek znalazł się pomiędzy. Nawet jeśli nie chodzi o niego, to znam cię, Sasuke. Wiem, że nie lubisz, kiedy ktoś wchodzi ci w drogę i psuje plany. Ale będziesz musiał nauczyć się z tym żyć. Z myślą, że przegrałeś. Obiecuję, że będę bardzo dobra w niedawaniu ci o tym zapomnieć.
Myślę, że na początek, powinniśmy ze sobą zamieszkać, Naruto.

- Kompletnie ci odbiło – skomentował ostatnią wypowiedź różowowłosej Namikaze. To zaczynało iść w bardzo złą stronę.

- Nie zależy mi już na niczym. Nie boję się niczego. Pamiętajcie – powiedziała Haruno i zaczęła zbierać swoje rzeczy. Zabrała także kopertę, leżącą przed czarnowłosym i dyskretnie schowała do torebki, po czym wstała z krzesła. – Dzisiaj jest waszym ostatnim dniem. Naruto, jutro widzę cię u siebie – Blondyn przemilczał to zdanie. Nie potwierdził ani nie zaprzeczył. Haruno, pewna swojej wygranej, opuściła lokal, zostawiając za sobą zapach swoich intensywnych perfum. Chłopaki patrzyli się w jej znikającą sylwetkę, jakby  celowo opóźniali moment, w którym będą musieli w końcu spojrzeć na siebie.